niedziela, 20 lipca 2014

Prolog

Nieustające krzyki i szlochanie oraz błaganie można było usłyszeć z salonu. Ta nienawiść w głosie mojej matki była przeze mnie rozumiana. Kto był tego wszystkiego sprawcą?
                                                                    Tata.
Dowiedziała się właśnie, że zdradzał ją przez wiele lat. Powiedział jej to dopiero teraz. Po tym wszystkim. Mówił jej, że ma nadgodziny, zostaje dłużej. Musi jeszcze coś załatwić. Ma spotkanie służbowe. A w tym czasie był z nią. 
Ja też dowiedziałam się dzisiaj. Byłam przy tym kiedy to powiedział. Wchodziłam akurat do kuchni. Potem poszłam do pokoju na prośbę rodzicielki. Tata "tłumaczy" się już 2 godziny. Nieźle.

Wyszedł. Nie ma go. Mama płacze. Wkraczam do akcji.

- Mamo? - zapytałam cicho, schodząc po schodach.
- Tak córeczko? - szybko wstała z kanapy i otarła łzy.
- Mamo, nie musisz się powstrzymywać. Przecież wiem co się stało. Nie wybaczę mu tego... - podeszłam bliżej i przytuliłam ją.
- Ja też, skarbie. Ja też...- wtuliła się we mnie i znów zaczęła szlochać.

Jak on mógł?

                                                                      ***
- Kochanie...błagam. Daj mi jeszcze szansę! - ostatnie słowa mojego ojca były pełne żalu i być może prawdziwej skruchy. Dzisiaj się wyprowadza.
- Wynocha! I to już! Poradzimy sobie bez Ciebie! - mama krzyknęła na niego z wściekłością.
Ale co my teraz zrobimy? Mamy żyć z jednej wypłaty? W prawdzie to tata był "biznesmenem" w rodzinnie.
Muszę jej jakoś pomóc. Wesprzeć. Muszę znaleźć pracę. Dobrze płatną, ale też taka, która będzie mi odpowiadać.

                                                          Mamo...pomogę Ci. Obiecuję.

              ~Następny dzień~
- Szukam przyzwoitych ofert od momentu kiedy tylko ojciec wyszedł. I co? I nic. - powiedziałam zaspanym głosem do swojej przyjaciółki.
- Serio ją zdradzał? - rzekła zciszonym głosem Ally. Ona wie jako jedyna. Tylko jej ufam. Z resztą, nie mam nikogo oprócz niej...
- Taa...zwykły śmieć. - to dziwne mówić tak o własnym ojcu. Ale szczerze na to zasłużył.
Kolejny raz tego dnia mocno mnie przytuliła, co na prawdę bardzo mi pomagało. Po chwili udałyśmy się ze szkolnego ogrodu do pizzeri, w której pracuje brat Ally, Harry.
- Siemanko panienki - podszedł do naszego stolika z szerokim uśmiechem. Jak zawsze. Wiecznie szczęśliwy Hazza Styles. - Co Wam podać? Dzisiaj polecamy...
- Coś nie drogiego....nie chce wydawać dużo kasy. - przerwałam mu na co się trochę zdziwił.
- Zapłacę za ciebie Jenn. - zwróciła się do mnie po czym zamówiła pizze i dwie cole.
- Dzięki... - uśmiechnęłam się do kumpeli. Było mi głupio, że płaciła za mnie.
- Krucho z pieniędzmi? - zapytał Styles zapisując nasze życzenie.
- Można powiedzieć. Wiesz może czy ktoś szuka pracowników?
- Mój kumpel szuka opiekunki. Niedawni zmarła jego żona i nie ma z kim zostawiać córki, gdy wychodzi do pracy. Dobrze płatna robota. Co ty na to?
Ten chłopak chyba spadł mi z nieba! - Jej! Mógłbyś mi to załatwić? - od razu się rozpogodziłam.
- Luz - pokiwał twierdząco głową.
- Dziękuję! Uratowałeś mi tyłek! - niekontrolowanie wstałam z miejsca i rzuciłan u się na szyję. Chłopak zaśmiał się i odwzajemnił uścisk.
- Dziękować to ty będziesz Louisowi. - a więc nazywa się Louis.
- Styles! Jeśli chcesz się obściskiwać to zrób to później! Wracaj do pracy! - głos szefa Harry'ego dotarł do nas z kuchni na co szybko się od siebie odsunęliśmy a ja przeprosiłam i usiadłam na miejsce.
Po zjedzeniu posiłka wyszłyśmy z lokalu i każda z nas poszła w swoją stronę. Dalej niesamowicie cieszyłam się z wiadomości, że prawdopodobie dostanę świetną pracę. Czas pokaże. Pozostaje czekać na telefon od Harry'ego lub Ally.
-----------------------------------------------------
                    WITAM!
No to prolog za mną! Nie wyszedł najlepiej, wiem. Za błędy też przrpraszam, ale pisałam na telefonie :) Liczę na komentarze, które serio bardzo motuwują! Więc jeśli czytasz - skomentuj! Pozdrawiam misie i udanych wakacji xx.

1 komentarz:

  1. Już się nie mogę doczekać 1 rozdziału ! Super się zapowiada jeśli chodzi o dziewczynę ;)

    OdpowiedzUsuń