środa, 29 października 2014

Rozdział 8 część I

~ Przeczytaj proszę notkę

                                        

                                                                                                         /Jenna's POV\
- To ja dziękuję - odpowiedział
Jeszcze raz się uśmiechnęłam i wyszłam z jego samochodu. Gdy znalazłam się przy drzwiach, usłyszałam oddalające się BMW. Zdecydowanie nie miałam zamiaru tak późno wracać do domu, szczególnie ze względu na mamę, ale po prostu misiałam wygadać się Louisowi. Nasze relacje są dziwne. Niby jest tylko moim szefem, ale przez prawie dwa miesiące mojej pracy w jego domu, przy Charlie mogę spokojnie powiedzieć, iż zaprzyjaźniliśmy się. Nawet jesteśmy ze sobą bardzo blisko, czuję, że mogę mu powiedzieć o wszystkim. Jego wsparcie bardzo mi dzisiaj pomogło. Kiedy patrzę na jego idealne rysy twarzy i widzę jego uśmiech, od razu jest mi lepiej. Te niebieskie oczy z domieszką zielonego są czystym pocieszeniem dla kogoś w takiej sytuacji jak ja...i chwila dlaczego ja po prostu nie wejdę do domu, tylkoschodach tym jakie Louis ma oczy?
Bo ma piękne oczy
No tak, ale...
Dobra, stop. Ogarnij się Jenna, dziewczyno.
Weszłam do środka i rozebrałam buty oraz płaszcz. Skierowałam się prosto do salonu, zobaczyć czy mama już śpi.
Wszystkie światła były zgaszone z czego wywnioskowałam, że leży już w łóżku. Cieszyłam się z tego, ponieważ mogę w końcu przemyśleć parę spraw.
Ukierunkowałam się do łazienki, gdzie zdjęłam ubrania i odkręcając kurek, pozwoliłam strumieniom gorącej wody spłynąc na moje zestresowane ciało i zmywając z niego tylko niektóre rzeczy, które zaprzątały moją głowę, przy okazji trochę je rozluźniając. Chwyciłam w dłonie mój cynamonowy żel pod prysznic i rozlewając go na nie, rozsmarowałam na skórze.
Umyłam także dokładnie moje blond włosy, a gdy cała byłam już odświeżona, wyszłam z kabiny. Owinęłam się ręcznikiem robiąc to samo z włosami. Udałam się do mojego pokoju, aby ubrać na siebie piżamę. Wchodząc, nie zamykałam za sobą drzwi. Otwarłam szafę, w poszukiwaniu ciepłego zestawu, który mogłabym na siebie włożyć w tą wyjątkowo zimną noc.
Po zastanowieniu się wybrałam wełnianą, długą koszulę nocną, a do tego ocieplane, czarne legginsy do spania.
Założyłam ów rzeczy oraz kapcie na siebie i wróciłam do łazienki, by wysuszyć głowę.
Podłączyłam suszarkę do prądu, zaczęłam suszyć włosy, rozczesując je przy tym. Nie zajęło mi to więcej niż jakieś dziesięć minut. Ponownie udałam się do pokoju. Wdrapałam się na łóżko, przykrywając zmarznięte ciało pościelą. Zebrałam wcześniej telefon z komody, dlatego mogłam sprawdzić godzinę. 01:12. Matko, kiedy?
Mimo późnej pory, postanowiłam dla lepszego snu pomyśleć nad pewnymi sprawami.
Może na przykład szkoła. Jestem w liceum. W zasadzie dawno powinnam już składać podania na studia, które planowałam jeszcze parę lat temu. Teraz praktycznie w ogóle nie chodzę na zajęcia. To przez to, że rodzice się rozwiedli. Mama straciła pracę. To ja muszę jak na moment teraźniejszy zarabiać. Przynajmniej dopóki mama nie znajdzie czegoś. Za tydzień kończę 18 lat. Wtedy nie będzie już żadnego problemu.
Tak sądzę.
Druga rzecz po szkole, to sprawa sejfu i oskarżenia skierowane na niewinną osobę.
Kto mógłby być tak bardzo nieludzkim i zrobić takie świństwo kobiecie, która nie ma z tym nic wspólnego?
Pustka.                                                
To pewnie nikt kto uwielbia mamę.
Chyba, że tu chodzi o mnie.
Nie...nie, to niemożkiwe. Nikomu przecież nie zawiniłam.
Widocznie jestem już bardzo zmęczona. Po prostu pójdę już spać.

                                                                                 *Następny dzień, godzina 9:43*
Rano, przecierałam oczy schodząc akurat po schodach na dół, gdyż mój żołądek rozpaczliwie domagał się jedzenia.
Byłam prawie w połowie drogi po kręconych, długich schodach, prawie z nich spadając, gdy usłyszałam rozmowę. Domyśliłam się oczywiście, że to moja mama z kimś rozmawia, stwierdziłam, iż nie jest to pewnie jakaś bardzo ważna konwersacja, więc ruszyłam dalej. Jednak po chwili znów ustałam kroku. Albowiem słowa wypowiedziane przez rodzicielkę nieco mnie zaniepokoiły.
- Dlaczego? Dlaczego mi to robisz? Mam na utrzymaniu córkę. - co do... - Przecież obiecałeś, że nikt się nie dowie. - przerwa. - Nie zrobię tego!
Cisza. Nastała cisza.
Nagle kobieta prawdopodobnie zaczęła zmierzać ku salonowi, dlatego też szybko zmieniłam kierunek i cichutko pobiegłam z powrotem na piętro. Kiedy znalazłam się w swoim pokoju, usiadłam cieżko na łóżko. O co chodziło? Nie rozumiem. Przecież mama mówiła, że nie ma z tym nic wspólnego. W takim razie, z kim się kłóciła i co przede mną ukrywa?
Tego nie wiem. Wiem, że dzieje się tu ostatnio coś złego, co niszczy ją wewnątrz jak i zewnątrz. Przestała praktycznie o siebie dbać. Wychodzi z domu tylko gdy jestem u Louisa, a ona potrzebuje czegoś do kuchni. W zasadzie cały dzień przesiaduje właśnie tam.
Martwię się, ale nie wiem co mam robić. Jest już prawie 11, a ja dalej nic nie jadłam. Schodzę.
- Dzień Dobry. - odezwałam się pierwsza, udając, że nic się wcześniej nie wydarzyło.
- Witaj, słonko. Zrobiłam Ci grzanki z dżemem. Takie jak lubisz, czyli lekko przypalone. - zaśmiała się, lecz wyczułam, iż wymuszała to wszystko. Postanowiłam jednak "udawać głupią".
- Dziękuję - uśmiechnęłam się równie sztucznie.
Nie chciałam długo siedzieć w pomieszczeniu z osobą, która zdecydowanie ma tajemnicę i nie ufa mi zbytnio, aby mi ją wyjawić, więc zaraz po zjedzeniu śniadania podreptałam na górę, przygotować się do wyjścia. To wszystko nie oznacza, że nie mam dzisiaj pracy na głowie. Uczyniłam toaletę poranną, to jest: prysznic, makijaż, fryzura i oczywiście później ubrałam się zgodnie z pogodą za oknem. Postanowiłam ogarnąć troszkę moją oazę, która wyglądała teraz jak po III wojnie światowej. Myślałam, że nie zajęlo mi to dużo czasu, jednak kiedy spojrzałam na zegarek, zamarłam, ponieważ widniała na nim godzina 12:34, co oznaczało, że zaraz spóźnię się do pracy. Spakowałam prędko wszystkie potrzebne rzeczy do torebki i ruszyłam do holu. Założyłam mój kochany płaszcz oraz buty. Dodatkowo schiwałam czapkę do torby, bo wieczorem ma być strasznie zimno, a nie chcę zostać teraz uziemiona przez katar w domu. Rzuciłam krótkie "Cześć" w stronę kuchni, po czym opuściłam dom.
Prawie się zabiłam poślizgując na czymś gładkim. Spojrzałam w dół i ujrzałam małą karteczkę. Bez zastanowienia podniosłam ją. Zaparło mi dech w piersiach.

Jeszcze nie skończyliśmy.
                                                            C.W
Co to ma znaczyć?! Kto to tu zostawił?! Pośpiesznie schowałam kawałek papieru do kieszeni płaszcza i rozglądając się do okoła, zaczęłam zmierzać ku furtce.

-------------------------------------------------------------------------------
                                                                                  Hejka naklejka
BUUUU ROZDZIAŁU NIE BYŁO MIESIĄC!
1. TAAAAAAAK, WIEM. ALE JA PO PROSTU NIE CZUJĘ, ŻE KTOŚ TO CZYTA. JA SIADAM SPECJALNIE DO PISANIA ROZDZIAŁU, POŚWIĘCAJĄC NAUKĘ, A TU CO?
1 KOMENTARZ. NIE ROZUMIEM. RAZ JEST 1 KOMENTARZ DRUGI RAZ 2 A INNYM RAZEM NAWET 3. NIE MAM POJĘCIA OD CZEGO TO ZALEŻY, ALE BEZ WASZYCH OPINI JA NIE MAM MOTYWACJI :(
2. OKAY, POTRZEBUJĘ WASZEJ OPINII. CZY ROZDZIAŁY MAJĄ POJAWIAĆ SIĘ CZĘŚCIEJ A KRÓTSZE CZY WOLICIE CZEKAĆ DŁUŻEJ A ŻEBY BYŁY DŁUŻSZE?
3. PPRZEPRASZAM ZA CAPSA ;P
4. ZA BŁĘDY TEŻ, PISZĘ NA TABLECIE :(
5. II CZĘŚĆ W PIĄTEK.
NO I MAM NADZIEJĘ ŻE SIĘ PODOBA.
K O M E N T U J C I E
*********************
A TERAZ WOWOWOWOOWWOOWOW!!!
TAK STRASZNIE DZIĘKUJĘ ZA PONAD 1000 WYŚWIETLEŃ! MEGA SIĘ CIESZĘ HAHAHAAHHA ❤
BYE MISIE xx

1 komentarz:

  1. Chyba, skarbie zapomniańaś o mnie.
    Czytam, zawsze czytam ;3






    O co do jasnej cholery, chodzi z tym wsztstkim, chyba nie doczekam do piątku.
    Hyhy
    Kira xx

    OdpowiedzUsuń