czwartek, 31 lipca 2014

Rozdział 4.

- Oszalałaś!? - krzyknęłam szeptem na Ally, która przyniosła mi do przymierzenia krótką jak dla mnie sukienkę. Do tego gdybym ją kupiła, nie zostałoby mi na inne zakupy. Po namowach mojej przyjaciółki, wreszcie udałam się do małego pomieszczenia, zasuwając je zasłoną.
- Powiedz jak będziesz ubrana. - ostatni raz szepnęła i z powrotem zasunęła rzecz.
Westchnęłam i rozpoczęłam przymierzanie. Po nałożeniu na siebie kiecki, przyglądałam się sobie w lustrze. Sięgała mi jedynie do połowy ud, odsłaniając moje nogi.
- I jak? - usłyszałam za sobą głos All. - O matko. Jak on wytrzyma na tej kolacji bez ciągłego patrzenia się na Ciebie to jestem Luke z 5SOS.
Zaśmiałam się cicho i ponownie odwróciłam do lustra. Przemyślałam tą sprawę i postanowiłam kupić to cudeńko. Raz kozie śmierć.
- Biorę ją. - oznajmiłam.
- Yay! - zapiszczała ledwo słyszalnie Grane i pozwoliła mi się przebrać.
Bo zapłaceniu za sukienkę i zostaniu bez grosza, ruszyłyśmy do mojego domu.
- Wiesz co jest najgorze? - zapytałam w drodze.
- Nie masz butów. - Czy ona czyta mi w moich cholernych myślach?
- Um...
- To dlatego mnie masz, skarbie. - zarzuciła włosami i wyciągnęła ze swojej torby z zakupami parę czarnych czółenek. Ze zdziwienia i zachwytu w jednym, otworzyłam szeroko usta i spojrzałam na dziewczynę, która dumnie się uśmiechała.
- Jesteś najlepsza! - krzyknęłam i rzuciłam się jej na szyję.
- Oh, przecież wiem. - zachichotała i po naszych miśku poszłyśmy dalej.
Kiedy dotarłyśmy na miejsce, otworzyłam drzwi i weszłyśmy do środka. Ściągnęłam buty, a moja towarzyszka mi zawtórowała. Poszłyśmy prosto do mojego pokoju, pierw witając się z moją mamą, jak zwykle szykująca obiad. Rozłożyłam mój outfit na dziś wieczór na łóżku, a Ally pomogła mi wybrać dodatki do stroju. Zostałyśmy  zawołane na dół, aby zjeść posiłek.
- Gdzie tak właściwie dzisiaj wychodzicie? - zadała pytania rodzicielka.
- Uh...wychodzę z Louisem na kolację. Ale po przyjacielsku, nie panikuj. - ostrzegłam unosząc wskazujący palec.
- Dobra, dobra. Tylko pytam. A co z Ally? - spojrzała na dziewczynę.
- Ja nie mam z tym nic wspólnego. - uniosła ręce w geście kapitulacji, co trochę mnie rozbawiło.
Po skończonym jedzeniu, Ally wróciła do domu, co było ciężkie, bo chciała pomóc mi się przygotować, ale stwierdziłam, że chcę zrobić to sama. Mama dostała telefon z pracy i musiała tam pojechać, co trochę mnie zmartwiło. O takiej porze do pracy? Postanowiłam nie zaprzątać sobie tym głowy, więc zaczęłam przygotowania. Zostało mi czterdzieści pięć minut do przyjazdu Louisa. Wzięłam szybki prysznic, po czym wysuszyłam i wyprostowałam włosy, robiąc z nich warkocza. Ubrałam na siebie sukienkę, wciąż uważając, iż jest za krótka i nałożyłam na nogi czółenka. Dodałam biżuterię i perfumy. Zrobiłam lekki makijaż. Byłam gotowa do wyjścia. Wybiła godzina dziewiętnasta, więc chwyciłam w dłonie czarną kopertówkę i zeszłam na dół. Usłyszałam dzwonek do drzwi i ostatni raz przejrzałam się w lustrze, poprawiając przy tym warkocza i założyłam go na lewe ramię. Otworzyłam drzwi, a moim oczom ukazał się Tomlinson. Stał opart o framugę drzwi. Miał na sobie czarny garnitur, który doskonale do niego pasował. Jego włosy były zaczesane na prawy bok, a na twarzy widniał lekki zarost. Podniósł głowę, dzięki czemu mogłam ujrzeć jego hipnotyzujące tęczówki.
- Hej. - odezwał się pierwszy, lustrując moje ciało z dołu do góry.
- H-hej. - kolejny raz się przy nim zająknęłam. Ughh..
- Wyglądasz...whoa. - otworzył szerzej oczy i uśmiechnął się do mnie.
- Wzajemnie. - zaśmiałam się. - Idziemy? - zapytałam.
- T-tak. - Ha! 1:1
Louis otwarł mi drzwi do jego samochodu, a następnie okrążył go i wsiadł po stronie kierowcy.
Jechaliśmy już dłuższy czas w ciszy, mijając przeróżne domki, budowle i sklepy.
W końcu chłopak zatrzymał się na parkingu, na przeciw "Definiction" i zgasił silnik. Wysiadł z auta i znów otworzył mi drzwi, tym razem, abym wysiadła. Podał mi rękę, lecz nie skorzystałam, bo poradziłam sobie sama. Po zamknięciu swojego BMW, ruszyliśmy w stronę bramki.
- Tomlinson. - wypowiedział swoje nazwisko do faceta pilnującego wejścia, a ten sprawdził coś na kartkach i wpuściłam nas do środka. Przysięgam na Boga, że nigdy nawet nie spojrzałam na tę restaurację, a teraz wchodzę do jej wnętrza. Na środku sali stoi nieduża scena,  na której spokojne piosenki gra jakiś zespół.
Louis wskazał mi stolik pod oknem i już po chwili siedzieliśmy na krzesłach.
- Cieszę się, że się zgodziłaś. - oznajmił przerywając ciszę między nami.
- Też się cieszę. - uśmiechnęłam się najlepiej jak tylko potrafiłam.
- Może opowiesz coś o sobie? Nigdy nic nie mówiłaś.
- Oh...tak. To co chcesz wiedzieć?
- Dlaczego zdecydowałaś się na pracę u mnie? Co Cię do tego skierowało? - powiedzieć mu?
-Um - Uh - bo...- moje jąkanie przerwał kelner pytający o zamówienie. Wzięliśmy do rąk menu. Chciałam wybrać coś niedrogiego, ale Louis wyprzedził mnie, zamawiając dla nas po homarze i białe wino.
- Coś nie tak? - spytał, gdy wróciliśmy do rozmowy.
- Nie. Znaczy tak. Nie - pokręciłam głową. - Mój tata, on...zdradzał mamę przez dłuższy czas i...po rozwodzie zostałyśmy same. Mama ma bardzo niskie stanowisko. Nie utrzymałaby nas i dlatego musiałam podjąć dobrze płatną pracę. Inaczej...no wiesz. I tak znalazłam się u Ciebie. - wymusiłam uśmiech.
- Ow...przepraszam, nie wiedziałem, że to tak skomplikowane. - spuścił głowę.
- Nie, nie! W porządku. Po prostu dalej nie umiem uwierzyć, że mój ojciec okazał się być takim dupkiem.
Kelner wrócił z naszym zamówieniem i kontynuowaliśmy rozmowę.
- A co...co z Twoją żoną? Jak zachorowała? - może nie powinnam była pytać o to, ale ciekawość nie dawała mi za wygraną. Zobaczyłam tylko jak się spina. Do tej pory powiedział mi jedynie parę szeczgółów o niej i już wtedy było mu ciężko.



________________________________________
Heeeeej! <3
Dziękuję za miłe komentarze! Jesteście wielcy! <3
Jak mówiłam w poście, nie będzie mnie do 9 sierpnia :(
Więc dodaje rozdział teeeraz ;)
Liczę na kolejne Wasze komentarze! ILY <3
PS dodałam gify

1 komentarz:

  1. Świetny rozdział! Czekam na nexta
    Dominika :*
    Zapraszam do mnie: http://polishfriends216.blogspot.com/
    Mile widziane komentarze ;)

    OdpowiedzUsuń